Wpisy z okresu: 4.2002

Z granatu nocy
Pełnego gwiazd

Zerwana pragnieniami

Spadłaś

Na dno głębi

Moich oczu
I każdy

Kto spojrzy

W źrenic otchłanie

Dostrzeże tam

Migocące skry
Ciebie


-tragicznie zmarłej
Małgorzacie Przepiórskiej… Nigdy o Tobie nie zapomnę…
nigdy.

…obym nie zapeszył. Coś się chyba odkorkowało w moim blogu i niech już tak zostanie…
Człowiek w swoim egocentryźmie czasem przekonany jest wręcz święcie, że tylko jemu coś tam w taki a nie inny sposób a tu proszę, całe mnóstwo tak samo myślących, czujących ludzi. Różnice wynikają jedynie ze sposobu przekładania swoich myśli na słowo pisane.
Z jednej strony wspomniany fakt daje sporo ulgi bo nie jest się odosobnionym w postrzeganiu w określony sposób świata, ale z drugiej strony oznacza to, że wiecej osób dręczy ten sam cholerny problem!
Blog jest, okazuje się, w miarę skutecznym lekarstwem na różne życiowe „kwiatki” i to nie tylko przez wypisanie się ale też i przez to, że to jeden z,  moim zdaniem,ciekawszych sposobów na znalezienie pomocnej a przynajmniej przyjaznej dłoni. Dobrze jest mieć świadomość, że choć trafia się wredne oszołomstwo, to jednaknie brak i tych którym nasz los nie jest obojętny…

…stanie sie cud i mój wpis utrwali się. Ściska mnie z nerwów kiedy pomyślę ile wpisów trafiło w próżnię, przepadło w wyniku nawet nie wiem czego… Staram się odtworzyć z pamięci tamte dawne myśli i w większości przypadków pozytywny skutek to daje lecz brak w tym tego najważniejszego: spontaniczności…
Ostatnio trochę chorowałem i zawaliłem mocno robotę a teraz muszę to nadrobić. Pracuję od 8 do 21-22 i kiedy wracam do domu mam czasem już dosyć wszystkiego. Podpieram się nadzieją, że odreaguję w kaff czy to pisząc bloga, czaterząc. Kaff jednak już zamknięta…
Pragnę freszu bo inaczej moje betonowe niebo zmiażdży mnie natłokiem moich własnych zwiewnych pragnień. Jedyne co teraz i w ogóle mam za nadzieję to moja serdeczna przyjaciółka z netu – Kaśka i ten blog właśnie.
Nie znoszę marudzić, biadolić ale dziś to kiepsko ze mną jest… Prześpię to wszystko i jakoś będzie…

..no coś ten blog.pl mi nawala bo wpisy nie wchodzą na stronę!

Mam tyle roboty, że rąk mi juz brakuje a do tego chyrlam jak jasna cholera. Choróbsko chwyciło i nie ma zamiaru odpuscić.
Jestem wprost urzeczony postawą moich znajomych, którzy nie raczą się zaiteresować czemu gdzies wsiąkłem…niech ich szlag! Wszysto jest super kiedy gdzieś się kręcę i mam przy sobie kasę…ale kiedy ja potrzebuję tylko zwykłej pamięci…Siedzę w tych swoich zafajdanych czterech ścianach i się wkurzam na wszystko a najbardziej na samego siebie za to moje głupie frajerstwo! No tak, co ja sie czepiam! Przecież mam tak wyśrubowane wymagania, że co ja sobie w ogóle wyobrazam?! Jakiejś durnowatej pamięci zachciało się kretynowi jednemu! Wrrrr…. Czy mozna jeszcze na kimś polegać, na jego bezinteresowności?
To chyba pytanie retoryczne…
Śpijcie dobrze moi „przyjaciele”…


  • RSS