Wpisy z okresu: 7.2002

Bardzo przepraszam Wszystkich zainteresowanych,tych „nie” też,że mnie nie ma ale mam zajęcie naglące i jak tylko się uwinę to…no,będę :))!
Dzięki Wszystkim za maile,odpiszę jak tylko będę mógł…na komentarze też ;)
Pozdrawiam ciepło i serdecznie!
Pa!

b-n

Czas ma gdzieś moje rozterki i gna do przodu…chwała mu za to bo dzięki temu muszę się zbierać i miast marudzić,roztrząsać….nadrabiać i iść do przodu,ku nowemu,nieznanemu….Co było,się stało…trudno,już nie odmienię…bilans strat i zysków wciąż chwiejny…płynny…
Byle do przodu…

Czasem popełniamy błędy…czasem je naprawiamy…czasem nie…i już tak zostaje…pogmatwane….
Mam…(miałem?) przyjaciółkę,kiedyś o niej pisałem,że zaniedbuję,że bardzo lubię…ot taka sprzeczność…Pamiętała,dbała,pisała…a ja tylko tłumaczyłem czemu milczę,że naprawiam,że zbieram się w sobie,że układam….czas…Popełniłem zbrodnię…zbrodnię zaniedbania…największą z możliwych…Teraz myślę o tym jak Kacha się czuje a wiem jak…bo mnie tak czyniono wiele lat…i teraz ja komuś,kto okazał mi tyle serca…niegodziwiec,podlec…Ale wiem…wiem,że za to przyjdzie mi zapłacić…kiedyś…za chwilę?…jutro?…za parę lat…ale napewno zapłacę…słoną cenę…
Kasiu…wybacz mi…jeśli jeszcze potrafisz…jeśli zechcesz…wybacz…Może jeszcze da się coś uratować…może…Utonąłem w swoim gęstym od bólu,strachu,niepewności…marzeń,nadziei,pragnień…wykrzywionym,w zwierciadle rzeczywistości,świecie…Gnałem przezeń szalonym tempem nie bacząc na wiele spraw tak ważnych…gdzieś po drodze…zgubiłem to,co ważne…
Teraz…potrafię prosić jedynie (czy to nie za wiele?)o wybaczenie…nie,nie o szansę..już ją zmarnowałem…niestety…teraz tylko(?)aż(?) wybaczenie…
Choć ja żadnym Ci przyjacielem…Ty we mnie…

Kwestionariusz Orientacji Życiowej SOC-29
Odpowiedź
Uzyskałeś(-aś) 135 pkt.

Twój wynik oznacza, że zarówno świat zewnętrzny jak i siebie samego, swoje emocje, potrzeby i postępowanie, postrzegasz jako raczej zrozumiałe, uporządkowane, spójne i jasne. Raczej ze spokojem myślisz o przyszłości. Twoja przyszłość wydaje Ci się dość przewidywalna.
Przypuszczasz, że raczej poradzisz sobie z problemami, jakie może przynieść życie. Masz nadzieję, że wszystko ułoży się raczej dobrze. Sądzisz także, że jeśli sam(-a) sobie nie poradzisz, to być może uzyskasz pomoc od innych ludzi. Co prawda masz niekiedy wątpliwości, czy będziesz mógł (mogła) liczyć na kogokolwiek, lub, czy ludzie, którym ufasz, będą umieli Ci pomóc.

Masz umiarkowaną motywację do działania. Zazwyczaj czujesz, że życie ma sens i że przynajmniej część problemów, jakie niesie życie, warta jest wysiłku, poświęcenia i zaangażowania. Niekiedy jednak trudne problemy zniechęcają Cię do życia. Zdarza się wówczas, że spostrzegasz je raczej jako piętrzące się przeszkody trudne do przebycia, niż jako wyzwania, które warto podejmować.

Podsumowując, zazwyczaj świat jest dla Ciebie raczej przewidywalny i zrozumiały; wymagania stawiane przez życie rzadko wydają się nie do spełnienia; na ogół zaś spełniania tych wymagań wydaje Ci się warte wysiłku i zaangażowania.

Twoja postawa wobec życia nie ma istotnego, pozytywnego ani negatywnego, wpływu na Twoją odporność na choroby. Warunkuje raczej przeciętną podatność na choróby somatyczne oraz przeciętną odporność na stres.
Zapewne także Twój tryb życia jest dość przeciętny. Można przypuszczać, że raczej rzadko nadużywasz alkoholu, używek (kawa, herbata) czy leków. Pradopodobieństwo, że nadużywasz substancji psychoaktywnych, niewłaściwie lub nieregularnie się odżywiasz, palisz papierosy lub nie uprawiasz żadnego sportu dla zdrowia – jest takie samo jak w przypadku innych, przeciętnych osób. Jeśli więc nie cierpisz na żadną poważną chorobę, ani nie prowadzisz ryzykownego trybu życia, to można przypuszczać, że masz przeciętne szanse na zachowanie w miarę dobrego zdrowia i długiego życia.

Zrób sobie test :)

Właściwy człowiek…
Właściwy czas…
Niewłaściwy ja…?

Właściwy człowiek…?
Niewłaściwy czas…?
Niewłaściwy ja…?

Niewłaściwy człowiek…?
Niewłaściwy czas…?
Niewłaściwy ja…?

Niewłaściwy człowiek…?
Niewłaściwy czas…?
Właściwy ja…?

Niewłaściwy człowiek…?
Właściwy czas…?
Właściwy ja…?

Właściwy człowiek…?
Niewłaściwy czas…?
Właściwy ja…?

Niewłaściwy człowiek…?
Właściwy czas…?
Niewłaściwy ja…?

Właściwy człowiek…?
Właściwy czas…?
Właściwy ja…?

…zafajdany życiowy labirynt…
ee…
…jest tu jakaś Ariadna ?!

Przyzywając nadmiernie miłość…
diabła zapraszasz do stołu…

Trochę słów…spojrzeń ukradkiem…wielka chęć by dotknąć…głos,co rozpala…kilka niby przypadkowych otarć…głęboki wdech powietrza pozostełego po Jej przejściu obok…
Odprowadzam Ją po próbie…
Coś mówi…
Coś mówię…
Niczego nie rozumiem…
Przystanek autobusowy…
Ciśnienie krwi…niemal słyszę jak pękają mi naczynka w oczach…serce kołysze całym ciałem…pisk i szum na przemian w uszach…
Autobus…
Ona obraca się na stopniach…nachyla…chyba coś mówi…nie słyszę…
Jej usta,jak w zwolnionym tempie,poruszają się pobłyskując,w świetle ulicznej latarni,lekkim różem…długie rzęsy od czasu do czasu opadają i unoszą się…uśmiecha się…wyciąga ku mnie dłoń…dotyka twarzy…skóra zapłonęła momentalnie…
Ja,jak w hipnozie…
Patrzę…
Odjeżdża…
…moje życie…
…nadzieja….
…wiara…

Jaki dziwny koniec……minęły już dwa lata…mojego nowego życia…

w piekle…

wspomnień.

Budzik…otwieram oczy i…już wiem…nie ucieknę przed nowym dniem…wstaję…toaleta…łazienka…chłód wody wyzwala energię…mięta pasty w ustach…ręka protestuje przeciwko za długiemu szczotkowaniu cierpnięciem…morski zapach szorstkiego ręcznika…bulgot wody w czajniku…herbata zaszeleściła zalana wrzątkiem…chleb…masło…ser…dżem….łyżeczka dzwoni po kubku…wstaję…dżinsy…T-shirt…pasek-piąty rząd podwójnych dziórek…buty…torba na ramieniu…klucze…drzwi…schody…droga…”dzieńdobry-dzieńdobry”-praca…
praca…
praca…
czas…
droga…schody…drzwi…klucze…torba z ramienia…buty…pasek-piąty rząd podwójnych dziórek…T-shirt…dżinsy…toaleta…łazienka…chłód wody wyzwala energię…mięta pasty w ustach…ręka protestuje przeciwko zbyt długiemu szczotkowaniu cierpnięciem…morski zapach szorstkiego ręcznika…bulgot wody w czajniku…herbata zaszeleściła zalana wrzątkiem…chleb…masło…ser…dżem…łyżeczka dzwoni po kubku..wstaję…dżinsy…T-sh…ee…nie…koszula…hmm…może bluza…koszula…pasek-piąty rząd podwójnych dziórek…buty…torba na ramieniu…klucze…drzwi…schody…droga…”cześć-cześć”-kafejka…
żyję…!
żyję…!
żyję…!
czas…
droga…schody…drzwi…klucze…torba z ramienia…buty…pasek-piąty rząd podwójnych dziórek…dżinsy…koszula…toaleta…łazienka…chłód wody wyzwala energię…mięta pasty w ustach…ręka protestuje przeciwko za długiemu szczotkowaniu cierpnięciem…morski zapach szorstkiego ręcznika…światło…miękka pościel…jeszcze coś za oknem…lżej…
sen…?
sen…?
sen…?
czas…
Budzik…otwieram oczy i …już wiem…

…nie ucieknę przed nowym dniem…

…kiedyś,dawno temu,tętniło bujne życie….cudowne ogrody…Teraz na podobieństwo prehistorycznego swiata,unicestwionego nagłym kataklizmem…serce moje skamieliną pełną wspomnień tego co zamierzchłe…lecz jak wiadomo,szczęśliwie ułamek tego co było przetrwał do dziś a reszta…?
Reszta skamielin mego serca wyczekuje…
…na zapaloną pragnieniem poznania,panią „archeolog”…

…by stać się jej życiowym trofeum…

…nim wszystko rozpadnie się…

…w pył…

…autorka poruszyła temat słów.Mój komentarz poniżej i ciekawy jestem waszych wypowiedzi na ten temat a więc zapraszam do komentarzy…

„Słowa…
…czasem niezdarne…czasem składne…czasem…hmm…
Nie docenić ich potęgi nie wolno…
Jedno słowo może dać życie…
…jedno słowo może odebrać.
Tylko jedno słowo może sprawić,ze wzlecimy do niebios…
…możemy też i w proch się rozpaść,w męczarnię bezkresną…
…a wszystko to i więcej…

..tylko jedno słowo…”

…A wypowiedź autorki TUTAJ…”Literki i słowa”


  • RSS