Wpisy z okresu: 8.2002

Obiecałem napisać ale…hmm…nie wiem…Wszystkie myśli gdzieś krążą…daleko. Starałem się je pozbierać ale ciągle jakoś nie wychodzi…czemu nie wiem…tak jakoś…
Poczucie rzeczywistości jak wielki ciężki łańcuch przytrzymuje mój statek pragnień,którym targają coraz silnijsze wiatry nadzieii…nie chcę oszaleć więc zwijam żagle by łańcuch wytrzymał napór…
Czemu nie potrafię,tak jak inni,brać tego co niesie los tak od razu…tylko wciąż rozważam i analizuję…wściekam się sam na siebie za to. Ile to już razy przefrunęło mi coś przed nosem…raz na zawsze…by wymienić się z bólem i goryczą miejscami.
Od jakiegoś czasu jedynie błądzę…
…i tracę…
Kiedyś było inaczej…ale to było kiedyś.Czegoś szukam i niby wiem czego tylko,że kiedy się do tego zbliżam…blokuję się,uchylam…w końcu uciekam,nagle ,niezapowiedzianie…Ciągle jedak wierzę,że trafię na coś co mnie zatrzyma na dobre i tym samym zakończy się ta moja ciągła niepewność.Tylko czy komuś będzie się chciało zmagać z tym moim brakiem konkretności,poszukiwaniem…oby.Oby bo to najgorsza perspektywa stać po wieczność na rozdrożu i nie wiedzieć gdzie iść…może to właśnie dla tych zagubionych przy skrzyżowaniach,kiedyś,stawiano kapliczki…?
Może…
Może to Ty nią jesteś…

Kochała go…bardzo…ale nie potrafiła znieść perspektywy wiecznego dorabiania się.Coraz częściej unikała jego wzroku,milczała…W końcu podjęła decyzję…Mówiąc mu,że odchodzi zmobilizowałaby go do walki musiała więc zranić jak najmocniej…
Powiedziała mu,że zdradziła…ale on wybaczył…stwierdzając,że od zdrady jest coś zdecydowanie ważniejszego…Odczekała trochę czasu by zadać kolejny cios…ale wtedy los podsunął jej okazję…jego przeszłość odezwała się…wtedy jeszcze raz zadała ranę…
Wył…klął…płakał z bólu i z wściekłości…z bezradności…szamotał się jak zwierzę w klatce…Cierpiał tym bardziej,że wiedział iż ona robi to wszystko specjalnie…by było łatwiej mu się pogodzić z jej utratą…ale nie potrafił…
Nie ułożył sobie życia choć próbował…bał się,że znowu wszystko się powtórzy…
Czas upływał…
…dla obojga…
Żył samotnie choć miał wielu przyjaciół,zawsze skromny,wyciszony…
Ona związała się z tym innym kimś bo mógł sobie prawie na wszystko pozwolić i w niemal każdej chwili a ponad to był całkiem sympatyczny,towarzyski…i w łóżku też wprawny…
Czas upływał…
On postarzał się,osiwiał przedwcześnie,lekko zgarbiał jakby od ciężaru wspomnień niewygasłych…
Ona,wstawszy założyła jedwabną podomkę i jak każdego ranka od wielu lat usiadła w sypialni przy toaletce…przetarła twarz dłońmi..zamieniła kilka słów z mężem który właśnie wszedł do sypialni…zaśmiała się na wesołą jego wypowiedź…Gdy wyszedł coś ją nagle tknęło…z twarzy zniknął uśmiech…zamyśliła się…zrobiło się jej zimno…spojrzała na swoją twarz w lustrze…twarz pięknej,zadbanej kobiety… Jej oczy nagle zaszkliły się by po chwili…uwolnić stróżki łez…
…goryczy…
Miała przecież wszystko…wielki,piękny dom z basenem,przecudnym ogrodem,samochody,ubrania najlepszych marek,wiele innych…Była też matką dwójki wspaniałych,mądrych dzieci…Co więc sprawiło,że łzy cięły piękącym strumieniem jej twarz…
Znowu trzymała GO za rękę,a ON ją tulił jak nawiększy skarb,czuła JEGO zapach,bicie serca,oddech…mówił tym swoim niskim,wibrującym,jednocześnie łagodnym głosem do niej te słowa których nikt inny nie potrafił już TAK wypowiedzieć…
…i tak od wielu lat…każdego wieczoru…każdego ranka…
…i w snach…
…zawsze…

…ON

Dzień przynosi wiele zła…
Sen tą złość zmiękcza,jak mięknie i kruszeje mięso w marynacie,by kolejnego dnia było ją łatwiej przełknąć i „strawić”…
Mój sen już czeka aż mu sie oddam…kolejny raz,tak samo…

…w czterech ścianach…

…pod moim…
…betonowym…

…niebem…

(Właściwie to mógłbym zadzwonić ale skoro „oczyszczasz się” to zawracanie głowy byłoby nie…hmm…nie na miejscu ?)

Zastanawiałem się nad tym jak to udało mi się wprawić Ciebie w stan niejakiej euforii… Odpowiedzi nie znam,może nawet to lepiej…? Jest mi,ogólnie mówiąc,bardzo dziwnie i nie potrafię tego sprecyzować…
Nie znam Twojego świata,nic o nim nie wiem prócz tego co wyślizgnęło Ci sie na blogu ale to nic nie jest,ot kilka zdań…Tak samo i Ty o moim świecie nie wiesz choć to o czym piszę jest bardzo osobiste,intymne…Każde z nas jednak stara się dać drugiemu margines zaufania z nadzieja,że nigdy nie będzie on musiał być wykorzystany.
Ja,pusty w środku,żyję tym co najbliżej mnie i sięgam też dalej by ową pustkę choć na ułamek sekundy jakoś załatać…To trochę taka niby walka z wiatrakami…Pełno we mnie miraży i bywa,że sam błądzę we własnym świecie iluzji…
Doszukuję się usprawiedliwienia w przeszłości tej najodleglejszej i tej bliższej z nadzieją,że znajdę tam klucz do tej całej gmatwaniny pragnień i obaw…Nawet teraz,w tej chwili,nie potrafię jasno wyrazić tego co we mnie…
Męczy mnie juz ten chaos…Ile to jeszcze potrwa? Kiedy ot tak zwyczajnie coś przyjmę,coś wydam…?
Pisałem już niejednokrotnie o miłości,o jej pragnieniu tylko czy tym sposobem nie popadam w monotematyczność a w końcu…w nudę…? Któż bowiem nie pragnie miłości mniej lub bardziej otwarcie,mniej lub bardziej skrycie ? Ale też co za tym idzie…prócz samych pragnień ?
Nie mam nic do dania,nic z wyjątkiem samego siebie…to tak bardzo mało…
…i najczęściej…
…zbyt mało…

…by podjąć i odwzajemnić…

Dzisiaj spotkałem się z Val :) Szkoda,że mieliśmy tak mało czasu dla siebie by porozmawiać choć chyba Ona była lekko rozczarowana (?) Mnie jednak bardzo ucieszyło to spotkanie bo oto wreszcie miałem okazję skonfrontować zerojedynkowy świat z rzeczywistością…pozytywną :)
Młoda sympatyczna dziewczyna o wyluzowanym usposobieniu z lekkością wprowadziła mnie w bardzo dobry nastrój a tego mi było potrzeba.Szkoda tylko,że tak krótkie to było spotkanie ale…no cóż…do następnej okazji ?
Dziękuję Ci Val za spotkanie i mam nadzieję,że uśmiech,który dzisiaj widziałem na Twojej twarzy,będzie częstym na niej gościem :) i tak w ogóle lekkiego życia !

Miłość podśpiewując biegnie ulicami mego życia omijając,przeskakując nad kałużami pełnymi mego serca…

Czekam aż się potknie…

Naiwniak…

Przyszła kolejnej nocy…płaszcz zsunął się z gładkich ramion kładąc u stóp…stała tak bez ruchu w mroku pokoju…jedynie zbłąkany promień latarni zza okna ośmielił się ułożyć na jej biodrze…podszedłem…za jej plecami przyczaiły się moje rządze czekając na moment swojej słabości…zbliżyłem się…moje dłonie węża zwinnością owinęły jej talię…biodra…piersi…uda…usta spoczęły za uchem by po chwili zsunąć się na kark…szyję…ramiona…spłynąłem językiem po zagłębieniach jej pleców po aksamit pośladków…i niżej…do przestrzeni ud…drżąca…pełna lekkich westchnień istota…

…z moich…

… snów…

Moja odpowiedź na komentarz FRiGGa na moją notkę też i jego decyzję…

Nigdy nie musiałem padać do Twoich stóp…Użyłem tego określenia ze względu na moje wielkie i szczere uznanie dla Twojego przekazu,jego formy i stylu bo wszystko to i więcej,mnie urzekło…Jak zawsze,jednak tym razem niechętnie,szanuję Twoją decyzję cokolwiek Ciebie do niej skłoniło.Wierzę,że kiedyś powrócisz w nie mniej świetnym stylu jak się pojawiłeś jakiś czas temu i,że znowu stworzysz wspaniałą okazję do czerpania przyjemności z piękna Twoich odczuć…

Z głębokim pokłonem-
b-n

Decyzja…
…zniknąć tak na trochę,zająć się pracą,przewietrzyć własne myśli i emocje…sprawdzić czy to moje zaangażowanie w życie w sieci graniczy z uzależnieniem czy mieści się w granicach zdrowego rozsądku…
Mija kilka dni i tęsknota daje o sobie znać…Gdy wracam po pracy zaczyna mnie roznosić,mam chęć wybiec ale zapieram się jak mogę…zmęczenie pomaga i sny szalone,skrajne,inne,pełne fantazji,pragnień…już dawno nie byłem w stanie zapamiętać snu chyba,że…nic mi się nie śniło…
Wysyłam SMSy do tych których adresy pamiętam…odpowiada tylko „Toksyczna”…hmmm…:)))
Znowu mnie nie będzie przez jakiś czas a jak długo nie wiem…Dobrze,że moje nie wirtualne życie spotkało sie ze zrozumieniem z Waszej strony…dziękuję :)
Myślami przy Was-
„b-n”

Dzisiaj znowu tylko na chwilę…
„Toksyczna”…dziękuję za wszystko,jesteś wspaniała :*
„Wrukwiona”,”Pijana-Powietrzem”..przytulam…:))))
„Bzyq”…mmm…;) (interpretacja dowolna…;) )
…i wszyscy nie wymienieni,troszeczkę zaniedbani…dziękuję za wszystko! Niedługo wrócę,obiecuję :)…teraz jeszcze muszę trochę czasu poświęcić samemu sobie bo jakoś tak zaniedbałem swoje życie,trzeba mi to choć trochę połatać…
Niewymienieni niech nie czują się gorsi(?)bo całe moje życie jest z Wami wszystkimi związane…
Całym sercem i duszą z Wami wasz-
„b-n” :)


  • RSS