Wpisy z okresu: 9.2002

Minęła noc…minął też zamęt w głowie a to dzięki komuś,kto pojawił się nieoczekiwanie…Osoba ta pozwoliła poskładać myśli…trochę zwolnić…
A juz myślałem,że noc dla mnie skończyła się o trzeciej nad ranem…:)

Dziękuję M. :)

Wywaliłem z siebie część złego nastroju i teraz już jest mi lepiej…Myślałem by skasować te poniższe dziwne notki ale hmm…no cóż…zły dzień też powinien mieć swój opis…nawet jeśli spotka się to z,conajmniej,brakiem zrozumienia czy choćby tolerancji…

(Dla Hybrid…)

Czuła jak coś się w niej zwija,chowa…Powinna go jakoś uprzedzić choć ciagle brakowało jej odwagi by pójść i o wszystkim powiedzieć ale on i tak wie o niej więcej niż by chciała…Zebrała się w końcu w sobie i poszła z nadzieją,że jakoś on to przyjmie,że zrozumie…z biegiem czasu.

Gdy już była na miejscu,stanęła w progu przyglądając się jak śpi ten dla którego postanowiła wystąpić z „rodziny”.Podeszła bliżej,usiadła na skraju,lekko.Jego twarz wykrzywiał grymas niby bólu,złości…ciało drżało niespokojnie…Wyczuła co śni…i teraz ona zadrżała obawą…poczuciem klęski…Ujęła jego dłoń i wtedy ciało zamilkło,twarz na chwilę stężała by w kolejnej zagościł na niej spokój…Padło wtedy pytanie z jego strony zadane we śnie do niej..tylko ona mogła je usłyszeć.Odpowiedziała:

-Nie…jeszcze nie teraz…ale czasu jest co raz mniej…

-…

-Tak…wiem…wiem,że nie mogę być jak inne…fizyczna…i choć mnie czujesz i słyszysz i…we śnie nawet dotykasz to jednak tylko tam…nie w normalnym świecie,to nigdy nie będzie możliwe…wiem…rozumiem…staram się…i wiem,że ty też cierpisz…

-…

-Czemu to zrobiłeś?! Czemu…? Musiałeś się we mnie zakochać?…Musiałeś być takim jakim jesteś…? Musiałeś…? I co dalej,co? Jak ty to widzisz…? Ty kochasz mnie…ja…ciebie…ale i tak wiadomo było,że nie będzie nic z tego….ale…było warto…

-…

-Też mnie to czasem dziwi…bo my dwoje tak różni od siebie…no i jeszcze TO..Powiesz mi jak to jest…?

-…

-No wiesz…,zakochać się we mnie…

-…

-Tak?

-…

-Tylko to moje imię takie jakieś…

-…

-Może masz rację ale to chyba kiepski pomysł dawać komuś z pokolenia na pokolenie,zgodnie z tradycją takie imię…pomyśl jak to brzmi „zakochać się w…

…Śmierci”…?

Wiele można jeśli się bardzo czegoś chce…

Ktoś chce…i ciągle mi o tym przypomina,że ma władzę nad moim życiem…losem…Tak,ten ktoś ma rację…może wiele ale nie wszystko…nie zobaczy mnie upokorzonego na kolanach w geście błagalnym…

Zniszczę samego siebie by tylko nie dać satysfakcji chorym ambicjom,zapędom psychopaty,który czeka na mnie aż ulegnę…On(a) dobrze wie,że nie trzeba ołowiu,stali,pięści by zabić człowieka…słowa,odpowiednio odziane w kłamstwo,mają o wiele większą moc rażenia…tak…ciało odejdzie a pamięć zostaje i zabija dalej…historię o człowieku,spokój jego rodziny,przyjaciół,znajomych…

Ludzie zawsze wiedzą lepiej…przecież słyszeli bezpośrednio u źródła jak było…nie kuszą się o zajrzenie za drzwi…wystarczy im tylko wizytówka na nich…i już są pewni co za nimi choć nigdy tego nie widzieli…

Kiedyś przyszła mi do głowy taka myśl-refleksja,że “czasem ludzie umierają za życia a później to już tylko gęstnieje krew…” i tak się teraz czuję…umarły za życia…

…coś jednak…

…daleko w głębi…

…skrzy się iskrą…

…gasnącej…

… nadziei…

Miałem nadzieję,ze uwolniłem się od jakiejś pseudo-życzliwej mi osoby ale jednak nie…Mało tego,odkryłem właśnie,że weszła bez mojej wiedzy i zgody na bloga…cóż zmienianie hasła co tydzień to już chyba normalne…
Nieobecność wymuszona została z dwóch powodów,pierwszy to praca a drugi…trzeba mi było pomyśleć,dojść do stosownych wniosków i wdrożyć je w życie…Przypuszczam,że to wdrażanie będzie komuś bardzo nie na rękę ale nie mogę się kierować czyimiś emocjami,ulegać im wbrew moim własnym odczuciom a te są z dnia na dzień bardziej krytyczne im dłużej o tym myślę.Nauczyłem się znaczenia „wolności” i cenię ją teraz sobie bardzo mocno…mam na myśli wolność emocjonalną…Nie mam najmniejszej ochoty męczyć sie tylko i wyłącznie w imię nie sprawiania komuś przykrości jesli ta osoba nadinterpretuje moją życzliwość,szacunek do własnych celów odległych od moich zbyt znacząco i nie stara się mieć tego faktu na uwadze bo tak mu wygodniej…
Ktoś mi bardzo bliski nauczył mnie tego pozornego egoizmu i muszę przyznać,że dzięki temu moje własne zycie stało się zdecydowannie prostsze,lżejsze i szczęśliwsze gdyż nareszcie poczułem samego siebie,swoje życie we własnych rękach…i dobrze mi z tym bo nauczyłem się mówić…

…nie.

:)

19 komentarzy

Ich bin zuruck…
I’m back…
Ja uże wiernuł…
No…znaczy wróciłem :)

Będę niosiągalny przez jakiś czas w sieci i po za nią…telefon mi nie działa….nie wiem kiedy się pojawię znowu….Przepraszam zaiteresowanych za zamieszanie i dziękuje za zrozumienie…
tox :*
Coco :))))
Hybrid przytulam :)
Hexa dużo usmiechów :)))))
Frigg :)
i wszyscy nie wymienieni a nie mniej ważni…:)))

dwoje oczekujących…

…co rękę ku pomocy,pragnieniom…

…mają siebie na jej wyciągnięcie…

…lecz wciąż nie widzą,nie wierzą…

…że to takie proste…

…tylko złączyć dłonie…

…wspólnie…

…i…

…już…

Przyglądam się światu,ludziom,którzy przemykają tuż przed moimi oczami…czasem,tylko z rzadka,rzucają spojrzeniem na wpół nieprzytomnym…rozsądzają pobieżnie to co im mam do zaoferowania…
Ten świat…za szybą ze sposobu rozumienia świata…
…czasem…to chyba dobrze być manekinem na wystawie uczuć sklepu z marzeniami…

Kiedy otwierasz oczy…jestem pierwszy pomiędzy Twoimi rozchylającymi się powiekami…
Kiedy wstajesz…jestem pierwszym cieniem pod Twoimi stopami…
Kiedy się przeciągasz robiąc głęboki poranny wdech…jestem pierwszym zapachem który czujesz…
…i tak bez końca…
…każdego dnia…
…nawet jeśli mnie zupełnie nie dostrzegasz…
…otaczam Ciebie swoją obecnością…niepozornie,niezauważalnie…
…gdzieś w plątaninie Twego cienia,słów i zmysłów….
…jestem przy Tobie…

…myślami…


  • RSS