Wpisy z okresu: 11.2002

Ale ja czasem bzdecę…
„Inaczej… 2002-11-25 23:33:42″ :)
Cóż i tak bywa…

!

1 komentarz

Zwęszyłem w dniu dzisiejszym niezwykłą wizytę na blogu:
To wszystko powinno tłumaczyć… :)

Arka co na morzu życia dryfuje…od wyspy do wyspy…od lądu do lądu…biorąc z gatunku po dwie płcie ze sobą-ciało i duszę…
Ktoś zawołał w obcym mieście:
-Ej,Noe !!!

…czemu się obejrzałem?

Tak mam żyć…w samotności…służąc innym wsparciem…

…pogodziłem się i z tym i ze samym sobą…
…wielka ulga…

…czas spokoju…

Już mi dano czepiec z dzwoneczkami i barwny przyodziewek.Na stopy wzuto trzewiki z nosem co niby róg barani…i puszczono tak w świat ku uciesze wszej gawiedzi…

A patrzajcie,patrzajcie na pajaca co z maską głupka na twarzy…no głupka co wiarę dał snom własnym,pragnieniom,ułudzie myśli…

Pod odzieniem człowiek jednak a pod maską łzy…

A przedstawienie trwa nadal…

Szukałem odpowiedzi na kilka pytań które,już od dłuższego czasu,mnie dręczyły i w większości znalazłem…Czasem jednak,chyba,szukanej odpowiedzi lepiej nigdy nie poznać…bywają odpowiedzi ciężkie do zaakceptowania.
Co jednak gdy owych odpowiedzi brak dręczy jeszcze bardziej niż ich poznanie?
W czym rzecz…?
W niepohamowanym pragnieniu ludzi,ich bliskości…Paradoksalnie do tego im bliżej jestem tym bardziej się ich boję,nabieram rezerwy.Obawiam się,że to co im daję wykorzystają przeciwko mnie,ośmieszą lub wykpią…Przesadna to obawa jest w moim wydaniu…wiem,lecz strach jeszcze silniejszy.Ludzie patrzą,dumają…odchodzą.Ja wtedy zamykam się w sobie i przeżywam stratę do której,w gruncie rzeczy,sam się przyczyniłem…I tak w kółko…
Próbuję się czasem wyrwać z tego błędnego kręgu…czasem,w odniesieniu do niektórych ludzi,udaje mi się.
To co się człowiekowi przydarza w przeszłości jest czasem jak dłuto w rękach rzeźbiarza,zmienia nieodwracalnie…jeden nieprzemyślany ruch lub przypadkowe omsknięcie i tak już zostanie…Wszyscy później patrzą…krytyki nie żałują…lecz tylko dzieło ofiarą widzów…

…a rzeźbiarz?


  • RSS