Wpisy z okresu: 12.2002

wiary…
nadziei…
siły…
spokoju…
rozwagi…
zdrowia…
bezpieczeństwa…
…przynajmniej tego Wam wszystkim,bez wyjątku…
Ponad wszystko jednak rodzinnego ciepła…
…Tego życzę na Święta Bożych Narodzin i na rok nowy…

Znalazłem swój dom
Pod dachem Twoich ramion
Ugasiłem pragnienie
U źródła Twoich ust

Okryty przed chłodem
Ciepłem Twego ciała
Zasypiam tak lekko
Kołysany Twoją piersią

Każdy nowy dzień
Pokazuje więcej prawdy
Jak wiele Ciebie we mnie
I jak mnie mało po za tym

Najmniejszy błysk w Twoim oku
Jest palącym mnie słońcem
Z rozkoszy płonę na popiół
I od nowa się rodzę

Szukam Ciebie
Nocą po ulicach miasta
Zniknęłaś gdzieś
Jak w mroku znika cień
Myślę,że
Niechcesz żeby Cię odnaleźć
Wybrałaś już
Ulice nocą to Twój dom

a:P.Sz 2002

Mieszkam w betonowej skorupie domu na osiedlowym blokowisku…Betonowa sypialnia gdzie ludzie są żywcem zarzynani przez bezwzględną prozę życia…Nie ma tam intymności a wielkopłytowe mrowisko tętni zaprzeczeniem istnienia.
Wszystko słychać-oni słyszą mnie a ja ich.
Piętro niżej para młodych niczym króliki uprawiają seks arcyzawzięcie wrzeszcząc,stękając przy tym na kilka sąsiednich M-1,M-2 i M-3…Piętro wyżej matka w kółko wydziera się to na męża to na syna,ze pijak,dzieciorób,że zrobił herbatę w kubku a nie w szklance,że kupił nie TO mydło,że wyszedł za wcześnie,że wrócił za późno,że chodzi,że stoi,że milczy,że mówi…
Obok mocno starsza pani testuje każdego dnia wytrzymałość i słuch sąsiedztwa na moc głosników w telewizorze…
Gdzieśujada pies a indziej ktoś wierci w ścianie…Ktoś puszcza wodę a inny trzaska drzwiami…Tu się ktoś śmieje a tam wścieka…Tu ktoś kocha a tam nienawidzi…

Udaję,że mnie nie ma…
W betonowej klatce pokrzywiona istotka we własnej skorupie z nadmiaru obaw,niespełnionych pragnień,nadziei,snów hipnotycznie wpatrzona w klepsydrę w której właśnie się kończy przesypywać piasek,rozważa o tym co robi świat kiedy ona wrzeszczy w ciszy swoim bólem…
Świat nie robi nic..taki krzyk jest mu obcy zupełnie…

…może choć w klepsydrze zaklinuje się kilka ziaren…

„Czemu milczysz,czemu się nie odzywasz,czemu nie piszesz i nie wysyłasz…?!!”

…oskarżenia,zarzuty,dąsy i obrazy…nadzieje,oczekiwania,wymagania,warunki…punkty,zasady,metody…
…to takie proste podnieść komuś poprzeczkę wysoko i z wymalowaną na twarzy próżnością oczekiwać jej,poprzeczki,przeskoczenia…tylko,ze ledwie się ktoś zbliży do wyznaczonego poziomu…drążek ląduje ciut wyżej…
…to takie proste chcieć…
…to takie proste brać…

Lecz by…zaraz…to takie dziwne słowo…zaraz,zaraz…jak to było,hmm…jakoś tak chyba na „d” się zaczynało…
„de…de…de…trzeba by zajrzeć…”a”,”be”,”ce”,”de”…”de”,”d”,”da”…o,jest!…”DAĆ”"
Zbyt trudne…?
No cóż…nie ja pierwszy i pewnie nie ja ostatni strącam poprzeczkę…Tak więc co,po zawodach…?
A może jeszcze jakieś oskarżenia o nieszczerość intencji…?
Tym sposobem grono kondydatów do zdobycia złotego medalu Twojego imienia wyraźnie maleje…
A co później…?
Byle kto aby tylko ktoś Ciebie nosił na piersi…,by za towarzysza nie mieć kurzu i zbędnych rupieci w głębokiej szufladzie samotności…lecz to tylko,z mojej strony,gorzka pestka w słodkiej pomarańczy…
…tfu!
…i po sprawie…
…a ja wystartuję w innych „zawodach” i może trafią mi się nawet „igrzyska”?
Zbyt krótkie,ulotne jest życie by je trwonić na próżno…

Jakoś mniej czasu na wszystko…na samego siebie…niedospane noce…nieprzytomne poranki…rozkojarzone dni…
W głowie tyle wszystkiego,że czasem żal iż tylko jedną człowiekowi dano bo miejsca brak…
Na początku myślałem,że to tylko ja tak znikam ale okazuje się,że mi podobnych więcej…wszyscy gdzieś biegają,za czymś gonią, starając się chwytać uciekający czas…
Nie stoję w miejscu…wolno się przemieszczam obserwując ten zgiełk zabieganych postaci…
Może to wszystko z powodu nadchodzących świąt…? Może…
Hmm…
Jak tam pod poduszkami po Mikołaju,co…? ;)


  • RSS