Wpisy z okresu: 1.2003

Są takie osoby w naszym życiu,których gesty mają dla nas bardzo szczególne znaczenie i dlatego czekamy na nie,pragniemy.Lecz najczęsciej im większe w nas nadzieje zaznania choćby namiastki zainteresowania do tych szczególnych osób tym mniej do nas gestów dociera… A my cierpimy w ciszy własnych smutków tak bardzo,że zaczynamy tracić zdolność odczuwania czegokolwiek innego po za własnym bólem.Tracimy też zdolność patrzenia i widzenia dalej niż na własne niepowodzenia,którymi zaczynamy się w którymś momencie podświadomie otaczać.
Każde niepowodzenie,każdy ból jest jak brukowa kostka a my tymi kostkami wykładmy własną drogę życia tak,że po pewnym czasie pełno w okół placów,alei oraz „bocznych uliczek”,którymi w przygarbieniu stąpamy nie zawsze wiedząc gdzie i po co…

Lecz bywają też ludzie inni…poznani w przelocie,już niby znani a jednak wciąż obcy i może dlatego wydają się mniej ważni,potrzebni ?
Jakby właśnie temu na przekór,specjalnie,naszym wyobrażeniom dają nam nie tylko swój czas,słowa,gesty ale też to co w tym wszystkim najważniejsze-własne serce.By jeszcze bardziej nas zawstydzić przed całym światem ci „obcy” niegdy niczego nie chcą,nie wystawiają nam rachunków i robią dla nas tym więcej im bardziej w to niedowierzamy.Wszystko ot tak…

Tak więc postarajcie się pomyśleć ciepło o tych wszystkich,którzy obok was i uczyńcie ku nim choćby najdrobniejszy gest bo to z nimi dzielicie życie,oby w jak nacieplejszej atmosferze życzliwości.
A co do ludzi z sieci,którzy hen od was…kiedy zasiądziecie do kawy,herbaty lub tak zwyczajnie,w chwili relaksu,pomyślcie o nich wszystkich i przy najbliższej okazji dajcie im to odczuć…choćby w tak prosty sposób: :)

(Specjalne podziękowania dla N-S oraz Coco,Hexy,Hybrid,Bzyka,Tox,Amelii i Sadnessa jak też i dla tych wszystkich nie wymienionych a którzy są ciągle gdzieś obok…)

Czy ja jestem dobry czy zły,szkaradny czy przystojny,rozważny czy porywczy,mądry czy bezmyślny,wrażliwy czy oschły,zaradny czy zakłopotany,życzliwy czy zawistny…
…taki…

…śmaki…
…owaki…

…czy inny…

Na co moje słowa o samym sobie kiedy i tak to WY trzymacie w ręku pędzel ato co we mnie WAM farbą jest i tylko WY we własnych umysłach tworzycie mój portret…

Jeden model…
Jedno płótno…
Jedne farby…
Jeden pędzel…
…a obrazów…

… tysiące.

Nowy rok…ale już bez nowych nadziei.Ważne jest teraz tylko jedno PRZETRWAĆ…

Nie wiem co przyniosą najbliższe dni,miesiące i patrzę na to z wielka obawą.Poprzednie lata,rok były dla mnie straszne i wiele mnie kosztowały. Z perspektywy czasu widzę,że poruszam się po spirali w dół ku upadkowi i z tąd tym większe moje przerażenie,że już tyle piekła za mną a dna wciąż nie widać…
Jak zwykły człowiek chcę żyć w spokoju,godnie ale bez zbytków.Chcę być szczęśliwym lecz nie pijanym szczęściem tylko tak by uśmiech przychodził z łatwością,spontanicznie miast być starannie wyreżyserowanym na potrzeby tak zwanej „życiowej dyplomacji”.Chciałbym nadal,przynajmniej w takim stopniu jak teraz,umieć się cieszyć drobiazgami,które wyłuskuję z haosu pędzącego obok mnie życia.Chciałbym nie bać się wychodzić z domu do ludzi,w świat a powracając do czterech ścian nie bać się treści listów czekających.Chciałbym też przestać się bać kłaść spać i że znowu będę śnił sny których nie będę pamiętał lub które będą mnie zrywać w środku nocy dla mnie tak krótkiej.Chciałbym też przestać się bać,że mój dom do którego wracam i łóżko w którym spie pozostaną puste…
…tak jak moje serce…
Chciałbym móc w spokoju zakorzenić w sobie świadomość,zę dane mi będzie posiwieć nie od trudów i niegodziwości losu,ludzi ale ze zwykłej jesieni życia i by pamięć o tym co bolesne opadała ze mnie jak liście przed zimą…
Chciałbym też by drzewo mojego życia pokryło się szadzią prawdy o mnie tak by pewnego „mroźnego” poranka „słoneczne światło” jaskrawo rozświetliło swymi promieniami to całe misterium życia a wszystko po to by świat mógł powiedzieć:
„Jakie to piękne…
…jak pięknym był ten człowiek…”

…chciałbym…


  • RSS