Wpisy z okresu: 2.2003

Gdy los co nieznany zapragnie cię mieć
Nie próbuj go zmylić bo szybszy on jest
I możesz się ganiać tak z nim długi czas
Bo on żyje wiecznie a ty tylko raz

A życie co jedno i krótkie jest tak
Gdy puste nieważne i szkoda tych lat
A wszystko co piękne w zasięgu się ma
Czas walczyć jest o co by z rozkoszy paść

Więc naprzód przed siebie i z mocą tak gnać
Nie stawać nie wracać i trzymać ten stan
Zapragnąć i posiąść co tylko się da
Niech mówią niech patrzą i trafia ich szlag

Nikt przecież bo za co nie wyręczy cię
By przeżyć by przetrwać gdy zagubisz się
A wtedy gdy tylko po szczyt sięgnąć chcesz
Podetną uśmiercą byś nie mógł go mieć

Twardość mieć stali i chłodnym jak głaz
Musisz więc stać się stanowczo w tym trwać
Nie martwić się ciałem co kreśli je czas
O sprawność swej duszy lepiej ci dbać

Więc kochaj i pragnij co w sobie masz sił
Byś jak najwznioślej życie swe żył
I sięgał i czerpał co przy tobie jest
Byś poczuł to wszystko by nie był to sen

Bo nawet i diabeł choć bardzo tak chce
Odebrać i zniszczyć co w tobie hen jest
Przenigdy nie zdoła i nie zbliży się
Gdy twe życie spełnione i szczęśliwe też

I nie patrz tak na mnie nie dziw mi się
Że przez rym ten wyrażam co jest
Bo czy drążenie przekazu ma sens
A co ważniejsze forma czy treść…?

Bywa,że by móc się podnieść trzeba sięgnąć jakiegoś „swojego” dna tak by mając grunt pod nogami mocno się odbić ku powierzchni tego w czym się ugrzęzło…Lecz wcześniej w drodze na dół niejednokretnie trzeba naruszyć „poczucie życiowej estetyki” wielu osób narażając się tym samym na brak zrozumienia czy nawet odtrącenie z ich stony…lecz ja osobiście mam to gdzieś a ściślej „dokładnie tam” jak to już nie raz spiewano :).Ani jedna z tych „dotkniętych” osób nie przeżyje nieczego za mnie i nie wyręczy mnie w trudnych chwilach a z drugiej strony za nic w świecie nie oddałbym choćby tyciej radości która nadchodzi po kryzysie bo to dzięki temu jeszcze nie zfiksowałem ;).
W takim byciu na dole jest jednak jeden wielki plus…ma się szansę przekonać kto jest „po stonie” a to chyba najcenniejsza weryfikacja wszelkich znajomości…
C’est la Vie…lub jakoś tak :)

Kiedy już nie masz siły by dalej uciekać przed tym co ciebie osłabia,pozbawia spokoju,woli życia,zaczynasz się ukrywać przed całym światem a bywa,że i przed samym sobą to znak by pożegnać się z bliskimi i spisać ostatnią wolę bo już jesteś martwy…choć żyjesz…

„Umiera się wiele razy ale życie traci tylko raz…”
-P.SZ „b-n”

-Czego chcesz…?
* Chcę ci pomóc…
-Tak…? A niby jak ? No jak ? JA sam sobie nie potrafię pomóc a ty chcesz…?
*Tak…
-Odejdź lepiej…
*Nie mogę…
-Odejdź !
*Nie mogę…bo jestem w tobie…jestem tobą…
-Odurniałeś chyba…
*Jestem tym kogo nie chcesz dostrzec,unikasz…a mogę ci pomóc,zrozum…
-?!
*Zaufaj mi…proszę,bo nie mogę juz dłużej patrzeć na twoją słabość…a jeśli ty odejdziesz pociągniesz mnie za sobą a ja chcę żyć…
-…daj mi pomyśleć w spokoju…dobra?
*Masz tyle czasu ile zechcesz…

-Dziwny gość…tak jak i jego imię…”Optymista”…

odbijając od lądów niegościnnych w poszukiwaniu lepszego świata,dryfując po oceanach ludzkich emocji,pragnąłem tego co nie dane mi było zaznać kiedykolwiek wcześniej.Podczas żeglugi różne lądy gościły mnie ale na wszystkich nie znalazłem tego upragnionego…
Okazało się,że los wymierzył mi klątwę co za karę chyba służyć ma a jest nią nieczułość…
Nie potrafię odnaleźć w tym co dają mi ludzie ciepła ale nie dlatego,że go tam nie ma tylko,że ja nie jestem w stanie go docenić tak by sprawiło mi radość i spokój…
Uciekam co raz bardziej w bezkresną przestrzeń własnej samotności,unikam ludzi choć o nich myślę,wycofuję się z życia towarzyskiego…szukam zapomnienia w pracy i…
…cierpię…

…upadek Ikara…

…prywatna paranoja…


  • RSS