Wpisy z okresu: 6.2003

Gdyby tak nie wybierać,nie ryzykować,nic nie robić…wygodne to,prawda?
Zawsze się jednak zastanawiam co bym miał tak robiąc na jesień swojego życia?Nie podejmując ryzyka trudnych wyborów nigdy nie dowiedziałbym się czy gdzieś tam nie czekało na mnie spełnienie moich nadziei,pragnień…Można w ten sposób stracić wiele a i wszystko też lecz przynajmniej pozostaje kwestia pewności,że podjęło próbę zmiany,że wykorzystało się szansę którą przyniósł los…Jak do tej pory ryzyko nie działa na moją korzyść ale jest mały promyk nadziei który sprawia,że już nie wszystko jest takie w czerniach.Szkoda tylko,że dopiero teraz…choć czasem lepiej późno niż wcale…tak mawiają…
Co ja robię…?
Ryzykuję,wybieram bo chcę wiedzieć,mieć pełną pewność,że niczego nie zmarnowałem choćby za cenę wielu krzywd i uprzedzeń…
Liczę na to,że echo tego kogoś kim byłem nie przebrzmiało bez odzewu i choć na pełnię życia wydrapię sobie trochę szczęścia…jedynie tyle by wiedzieć,że warto…
…żyć

Źle pytać jest samego siebie o to kim się jest…budzić się,trwać i zasypiać wciąż z tym samym pytaniem…Być może gorzej jeszcze pytać o sens tego co w okół i w nas samych…

Życie przechodzi obok mnie a ja naiwnie rzucam się na jego cień mówiąc „mam cię!”…łudzę się,że to mi pozwoli nie zapomnieć po co moje serce tętni napędzane impulsami elektrycznymi wysyłanymi gdzieś z głębin umysłu…Przywdziewam kostium zwykłego faceta i na wpół zamroczony martwym echem niespełnionych pragnień ruszam do zatłoczonego pociągu zwanego życiem.Takich jak ja jest wielu lecz może nie każdy ma możliwość,siłę by się uzewnętrznić i pozwolić wykipić tej mętnej zupie będącej haosem codziennego dnia…
Nic już nie jest takie jak było,jak być mogło…coś we mnie umarło…znowu mniej mnie…
Czym jest szczęście…jak nie udziwnionym drinkiem…Czym jest miłość…jak nie mocnym drinkiem pitym w nadmiarze…i może by to było samo w sobie jakoś…gdyby nie ten kac,który kiedyś nadchodzi…wywraca czaszkę na lewą stronę…
Nie wiem kim jestem,nie znam siebie…
Znakiem moim ziemia jest i zgodzę się z tym bo tak samo świat traktuje mnie…chodzą po mnie,przekopują,przerzucają,ustawiają wedle własnych potrzeb a ja w zamian oddaję im coś do życia,coś do podparcia a potem…grzebię ich w sobie…

Ja…w Twoim pobliżu…gdy to czytasz..


  • RSS