Dziwny ni to sen ni to film przed moimi oczami,w mojej głowie…Nagle wszystko się zapięło co do minuty i żyję dosłownie „na zegarek”.Są chwile kiedy już nie daję rady i zaczynam się wysypywać.Zawsze jednak pojawia się jakaś dziwna siła która mnie doładowuje energią tak by dalej rwać do przodu.Mój świat jednak cierpi na tym bo uległ szczelnemu zamknięciu na wszystko co „nieplanowe”.I tak jest za mało czasu na sen,na siebie,na bliskich i znajomych…Wszystko podzieliłem pomiedzy pracę a Dominikę,która mi towarzyszy w życiu(choć to troszkę jeszcze zbyt górnolotne stwierdzenie).Życie z kimś kto nie przejawia psychopatycznych zachowań jest dla mnie tak niezwykłe,że aż nienormalne-rzecz jasna w odniesieniu do tego co było wcześniej…a było źle.Nagle okazuje się,że można normalnie rozmawiać i wyrażać odmienne poglądy,interesować się odmiennymi sprawami bez narażania się na agresję.Coś się dzieje ze mną samym,chce mi się coś robić,w coś wierzyć,o coś się starać bo teraz widzę,że warto.Dane jest mi zaznawać uniesień tak umysłu,duszy jak i ciała.Seks domyka wszystkie drzwi za którymi wątpliwości.Spontaniczność,fantazja,otwartość na to co nowe dodaje pikanterii tej potrawie którą tworzymy oboje.
Jest jednak jeden haczyk w tym wszystkim….Lata upokorzeń,strachu zrobiły swoje i nader często nachodzi mnie obawa czy to aby nie sen,że nagle zadzwoni budzik i czar snu pryśnie…
Tak więc mam nowe hobby…poluję na budziki rozwalając w drobny mak każdy który mi się tylko nawinie pod rękę.
„Śmierć wam kreatury przebrzydłe!!!”-to wykrzykuję ja…zabójca budzików ;)