Wpisy z okresu: 7.2004

Temat muzyki to ocean a właściwie nie,to raczej wszechświat…
Każdy człowiek ma jakieś gusta muzyczne i wedle nich dobiera sobie wykonawców.Szkoda tylko,że niektórzy zawężają swoje zainteresowania do jednego gatunku odcinając się od reszty.
Moje gusta są na tym tle być może niecodzienne ale nie będę teraz nikogo nimi zanudzał.Chodzi mi o to,że bywa tak iż artysta oprócz komercyjnej papki ma do zaoferowania coś więcej ale tak to już jest,że ginie z tym wśród „wygodnickich” którym po ciężkim dniu lub zwyczajnie z lenistwa niechce się być otwartym na ambitność twórcy.Ale cóż,nic na siłę…
Wśród moich poszukiwań szczególnie wyróżniam ludzi młodych,którzy nie są jeszcze skażeni toksycznością „zawodowców” i mogą sobie pozwolić na nieszablonowe pomysły,nowatorstwo,no i wreszcie na „denerwującą” ;) mądrość tekstów.
Pisząc ten tekst raczę się właśnie „Samotnością po zmierzchu” ANI.Muszę przyznać,że jeśli uda Jej się utrzymać taki poziom jak teraz to ma już we mnie wiernego sympatyka.Ale ten komentarz to tylko moje smaczki muzyczne,których nie mam zamiaru nikomu narzucać.
No,powiedziałem co wiedziałem ;)
A tak w ogóle to muzyka jest mi lekarstwem na złe i te najgorsze chwile a teraz tego lekarstwa potrzeba mi właśnie najbardziej…

…wydała mnie na świat i uczyła na niego patrzeć,rozumieć,iść jego zawiłymi drogami…

…nie ONA jedna tak ma,nie ONA jedna tak kończy ale to jest ONA a nie ktoś inny,nie związany ze mną emocjami,życiem…

…patrzę jak JEJ płomień istnienia szarpie się z wiatrem życia…i widzę jak przegrywa…

…patrzę jak JEJ ciało wysycha obnażając kości,ścięgna,niknące mięśnie…

…każdy kiedyś odchodzi…

…wiem…

…rak.

…chłopaki nie płaczą…

…podobno.

Za wszystko co dobre i za to co złe,za chwile Twojej obecności i za pustkę,za słowa czułe i za te co raniły,za szepty i za wrzaski…za wszystko…

…za wszystko dziękuję Ci…

…Mamo…

…muzyka życia…

Bywa,że niektórzy,nawet mimo dojrzałego wieku,żyją w stworzonych przez siebie nierealnych światach,jakby w „mydlanych bańkach”.Życie od czsu do czasu usiłuje ich wyprowadzić z takiego stanu ale oni są niepodatni na jakiekolwiek sygnały.Trwając w tej osobliwej „oazie” bywa,że wciagają też i swoich najbliższych,którzy oddani,lojalni nie przeczuwają jakiegokolwiek zagrożenia…
Moje milczenie to mój wyraz dezorientacji,zaskoczenia a teraz już załamiania tym co się dzieje.I może znowu ktoś mi wytknie,że ja tylko „czarnowidztwo” uprawiam ale nie będę wymyślał super prześwietnych,gigafantastycznych rzeczy tylko po to by wykreować jakieś tandetne pseudogwiazdorstwo ku przypodobaniu się publice.Nie szukam też sposobności do wylewania swoich żali tylko dzielić się chcę tym co moje i jak to czuję,jak sobie z tym radzę.Nie wtykam nikomu nic na siłę bo nikt nie ma przymusu gapić się w ekran i tracić swój czas.Więc jeśli już śledzisz ten tekst to chyba właśnie dlatego,że chcesz uczestniczyć w moim życiu takim jakie ono jest,bez wzgledu na to jak bardzo odbiega ono od Twoich zainteresowań,gustów czy czego tam jeszcze…
Może faktycznie jakoś jestem naiwny wyobrażając sobie ,że mogę liczyć na szacunek dla mojego zycia prezentowanego na forum publicznym wraz z wszelkimi jego niedoskonałościami ale faktycznie tak jest…liczę na to,że gdzieś tam,w skali wirtualnego swiata internetu jest choć jedna osoba,która takim szacunkiem mnie obdarzy…Nie ma tu znaczenia okazywanie mi czegokolwiek w jakiś szczególny sposób bo nie obawiam się choćby najsroższej krytyki.Brak mi dialogu choć wiem,że są tacy których zawiodłem bo zwracali ku mnie z wolą kontaktu a ja nie odwzajemniałem tego.Moje sumienie mi świadkiem,że chciałem ale nie wiem czemu moje ręce zawisały nad klawiaturą w bezładzie…może dlatego,że jestem wbrew pozorom realistą i w którymś momencie nierealność cyfrowego świata zaczyna przeszkadzać bo przecierz nic nie zastąpi dotyku,czyjegoś głosu,jego wyglądu i to nie w sensie urody ale obecności.Z drugiej jednak strony czasem tylko tu,w plątaninie zer i jedynek w człowieku wzbiera na tyle dużo odwagi by wyrazić to co w nim i z nim się dzieje „całemu światu”…


  • RSS