Wpisy z okresu: 9.2004

3 komentarzy

…już…

…już nie boję się prawdy…

Zmierzanie dokądkolwiek stało się udręką więc gdy przechodził obok placu zabaw skierował się ku najbliższej ławeczce.Usiadłszy wydał z siebie ciężkie westchnienie zmęczenia i znieruchomiał w zamyśleniu…
Wszystko zaczęło przemykać przed oczami…taka niecodziennie sentymentalna projekcja wspomnień…

-Mamusiu…a cemu ten pan siedzi taki smutny…?
-Nie wiem synku…
-A moge go zapytać…?
-Patryś,nie przeszkadzaj panu!

-…plose pana…? …a…a cemu sie smucis…?

Spojrzał na lekko bladą z zimna buzię,zatroskane,popielate oczy…Broniąc się coraz słabiej przed napływającymi łzami przypomniał sobie córkę…
Miała tylko sześć miesięcy gdy „zasnęła”…
Pomyślał o swoim synu i choć fizycznie go nie począł jednak był jego ojcem…Był ojcem w każdym dniu jego istnienia,rozwijania…był ojcem w trakcie i przy porodzie,podczas bezsennych nocy,kąpieli,przwijań,karmień,zabaw,gaworzeń a później…okazało się,że…to nie on dał mu życie…

Rozstali się wśród kłamstw i pomówień,agresji i zawiści…

Próbował po latach odbudować swoje życie ale nowa Ona zmarła nagle w wieku 25 lat…

Ta trzecia nie wytrzymała „życzliwości” tej pierwszej…

Stało się z nim coś…Coś czego nie widać ale stało się napewno i już nie był tym samym człowiekiem…

…śmierć bliskich,rozstania z nimi przestały boleć…

Lat kilka później stała się Dominika i…

-…plose pana…?
-…nic…poprostu…się…

…”obudziłem”…

Ciało wskazuje na dojrzałość co jest tak bardzo złudne…

Mała dziewczynka wyśniła sen o miłości…chciała pokochać i być kochaną.I był też duży chłopiec co też śnił o miłosci i szczęściu ale dał się oszukać,ośmieszyć…
Tych dwoje los podrzucił sobie nawzajem i się zaczęło…
Duży chłopiec opędzał się od małej dziewczynki twardo przekonany o tym,że już nikt nie wtargnie do jego serca a mała dziewczynka wzięła sobie na cel udowodnić,że jest tak wspaniała,że złamie opór dużego chłopca,którego ochrzciła „misiem”.
Duży chłopiec przystał na to bo gdzieś w głębi jego zatwardziałej niewiary w miłość czaiło się ziarno nadziei na lepsze czasy…

Dziewczynka mając „misia” w rękach a do życia tylko własne sny i marzenia stała się prawdziwą kapłanką…bynajmniej nie miłości tylko…

…voodoo…

…duży chłopiec umiera powoli….

Nie ma znaczenia czy powiesz mi tysiące razy jak mnie kochasz,nie ma też znaczenia w jaki sposób to zrobisz,również bez znaczenia jest to czy chcesz ze mną być i co chciałabyś ze mną przeżyć jeśli choć raz nakarmiłaś mnie…

…”słodką tajemnicą”…

…coś się zmieniło…

…”proszę nie wbijaj we mnie igieł”-wyjęczał „miś”…


  • RSS