Wpisy z okresu: 6.2006

Mówisz o miłości…a słowa giną wśród szmeru łodyg traw zobojętnienia…
Dotykasz dłońmi niosącymi ciepło i czułość…a jedynie chropowatość palców w pamięć zapada ulotną…
Skrzysz się spojrzeniem raz to zalotnym i pewnym, raz płochliwym i ulotnym…a w szklistej powierzchni oczu przemyka moje odbicie jak w martwym lustrze…

Jak w martwym lustrze oglądam odbicie minionego mnie, minionej Ciebie……minionych…

…nas.

Jak daleko i jak blisko czasem gdy ciałem w różnych miejscach świata…
Jak blisko i jak daleko czasem gdy ciałem tuż obok..

Uśmiechasz się do mnie… Jak zawsze… Zerkasz ukradkiem, niby przypadkiem, że poprostu byłem “po drodze”…
Mówisz do mnie… Szepczesz czasem bym może z większą uwagą słuchał Twych słów a bywa, że głos unosisz bo może chcesz wyryć we mnie sens który niesie ów…
Prowokujesz…
Udzielasz mi przestrzeni swych poglądów…Może raz to przepastnej głębiny oceanu obraz a indziej kiedy ledwie kałuża wyschnięta…Czasem jak za drogowskazem podążam za myślami Twymi, czasem błądzę wśród nich w pojęcie biedny…

…uczę się Ciebie…


  • RSS