Czwartek dziś… Ja zamiast tyrać, klnę w żywy kamień a to bo prawnik, się okazało, miast czynić jak najlepiej, to i owszem, czynił…dla siebie. Przez dobre pięć miesięcy prowadzenia sprawy spadkowej, jak się okazało, nawet jej nie założył… Komentarz? Eee…szkoda słów. Szkoda też 1500 pe el enów plus opłaty na to i owo które poszły sobie nie wiadomo gdzie i na co…
Niepokoi mnie jakieś echo co się we mnie odezwało – zabić sk…syna, zabić sk…syna… No ale jak tu panować nad emocjami gdy to co tak pilne i decydujące o własnym dachu nad głową (mieszkanie w spadku) ulatuje a na dodatek wszystko odbywa się na piechotę w letniej, upalnej (34 st.C), aurze czego skutkiem jest dziki nurt potu spływający po d…pie z siłą wodospadu Niagara…
Frustracja sięga zenitu kiedy się okazuje iż terminal w spożywczym nie chce przyjąć karty a ja niemal już molestuję butelkę chłodnej mineralnej. Tak więc zmuszony zasuwam kilka ulic do bankomatu… Żeby mi nie było za dobrze zakichany bankomat wp…lił mi kartę… Stojąc przed tym bankomatem zmagam się ze stanem punktu krytycznego który zwiastuje eksplozję nuklearną moich nerwów…
Atak nastąpił z najmniej oczekiwanej strony…
-Powróżyć, powróżyć sza….
-Wypierd…laj !!!
Boże mój – pomyślałem – czy ja jestem psychopatą, zakamuflowanym dewiantem, czy ja oszalałem ???
Bóg widać jest nader wzniosłym dyplomatą bo skwitował to milczeniem…
Natychmiast wyobraźnia postawiła mnie w pozycji widza na tą scenkę… Komentarz cisnął mi się właściwy do sytuacji czyli…chwila ciszy. Fala wstydu i upokorzenia przed samym sobą była jak gwóźdź do trumny…
Jakoś nie wydawało mi się do tej pory abym był aż tak pogrążony w frustracji…no cóż…
Chylę głowę…
…a to dopiero minęło południe…
Strach się bać co będzie dalej…

Dodano dnia 16 sierpień 2006r.
Zaufanie to rzecz ważna szczególnie gdy się obdarowuje nim kogoś kto mieni się być przyjacielem…
Dziękuję Ci bardzo Marku za ten „podrasowany” tekst bazujący na mojej smutnej rzeczywistości. Akcent cygańsko-psychologiczny rzeczywiście tchnął energię w mojego bloga ale i we mnie by zakończyć naszą znajomość jako przyjaciół…
Hasło do bloga zmieniłem.

b-n