Wpisy z okresu: 3.2007

…nie mam do powiedzenia. Ot, może tyle, że czas upływa i wszystko staje się nieubłaganie inne. Czasem może tej inności się nie zauważa ale ona jest.
W okół mnie się wiele „poprzewracało” i uczę się siebie samego teraz bo nie jest już tak jak było. Sam w sobie coś przeoczyłem, coś mi umknęło… Nie mam jednak czasu na dociekania co to było. Życie biegnie swoim rytmem, nie czeka aż się z czymś tam namyślę i tylko pyta poirytowane – „Wsiadasz czy nie ?”
No a jak ? Wsiadam!
Nie wiem dokąd pędzę, gdzie mnie to novum całe zaniesie ale to przecież nie o to chodzi by wiedzieć tylko o to by być w ruchu. W przód czy w tył – nieważne, byle by nie stać w miejscu. Wariactwo… (?!)
A jednak skuteczne…

Nawet największe pogorzelisko czy gruzy w końcu kiedyś zaczyna porastać dzika roślinność zwiastująca odrodzenie…


  • RSS