Wpisy z okresu: 2.2009

Dopadły mnie z zaskoczenia…tak nagle niespodziewanie…
Ścisnęły mi krtań, ścisnęły skronie…
Zakołowały ciśnieniem w głowie…
Zakołatały sercem…
Ścisnęły pierś utrudniając oddech…
…i uwolniły ją.
Ta pomknęła niepewnie ścieżką policzka ku ust drodze…
Zatrzymała się na chwilę i ruszyła dalej zostawiając na ustach piekącą gorycz.
Zawisła na krawędzi twarzy na czas jednego mrugnięcia okiem i opadła gdzieś na ziemię…

…łza.

Wspomnienia…

Przyjaciel patrząc na Jej zdjęcie, które ciągle mam w ramce na biurku, zapytał kiedy ono zniknie i stwierdził, że podziwia mnie za to, że tak mogę bo on  by sobie nie potrafił z tym i w ten sposób radzić…
Otaczają mnie części Niej – fotografie, prezenty, listy i liściki, kartki, drobiazgi takie jak kamyk, kot ze srebra którego ciągle i nieustannie noszę na piersi od wielu lat…i Nasze obrączki które urosły do miana symbolu czystości uczuć i oddania.
Walcząc z pamięcią o Niej tylko się pogrążałem więc nauczyłem się z tym całym bałaganem wspomnień i rzeczy żyć w upływającej codzienności.
Czemu wracam ponownie do tego co minęło…? Mierzę się co jakiś czas z tym i sprawdzam jaki to wywiera na mnie wpływ. Ochłonąłem już dość by móc otworzyć się na drugiego człowieka…na kobietę która być może kiedyś zagości w moim życiu a potem sercu i…w nim pozostanie…
Czy więc Ona zniknęła ze mnie…?
Nie…
Agape jest wieczna.
Tylko życie biegnie dalej i mając jedną jedyną szansę na skorzystanie z jego dóbr trzeba trwać i czerpać z niego póki sił starcza tymbardziej kiedy życie samo podsuwa pod nos rozwiązania i odpowiedzi na dręczące wątpliwości, pytania i niedostatki… Tak to jest już poukładane…
Nie jest to też kwestia strachu przed samotnością, choć ta sama w sobie jest koszmarem, ale świadomego wyboru, że życie we dwoje, nawet jeśli bywa trudne, jest mimo to spełnione… A o tym spełnieniu decydują te wszystkie małe, drobne gesty czułości, chwile uniesienia, uzupełnianie się w codzienności czyli wszystko to o czym na codzień nie pamiętamy…

Ale to tylko moje „takie tam”i być może się mylę… Oby niegroźnie…    ;)

Ciekawe, że kiedy pada słowo – szczerość – to większość ludzi robi taką minę jakby im kto szyszkę w tyłek wpychał a następnie z jakiegoś tryliona hiper mega przeniesamowicie super ważnych powodów ulatniają się z pola widzenia by następnie omijać nas łukiem o trajektorii iście międzygalaktycznej…
Hmm…

;)

Chcąc poznać prawdę o człowieku, który wkroczył w czyjeś życie, czasem trzeba posłużyć się skrajnymi metodami weryfikacji jego zamiarów. Tak więc każdy w dla siebie szczególny sposób sobie z tym radzi i ma jakieś mniej lub bardziej skuteczne rozwiązania. Moim sposobem jest dać broń drugiemu człowiekowi i trochę czasu by zrobił z niej użytek zgodny z tym co niewidoczne dla moich oczu.
I tak przyjaciel, ktoś mi życzliwy, przychylny, użyje tej broni by chronić i bronić, zaś wróg gdy tylko się odwrócę strzeli z niej prosto w plecy…

Tylko, że czasem nie mam już siły by po raz nie wiadomo który umierać i odradzać się na nowo… To poczucie zmęczenia jakoś mnie zaskoczyło bo miałem się za niepokonanego młodzieniaszka ale wychodzi na to, że może nie jest aż tak kolorowo jak mi się wydawało. Choć może to jedynie słabszych chwil czas…
Tak więc teraz trochę się martwię, że ten zespolony proces umierania i ponownych narodzin, któregoś razu się rozdzieli i z dwojga pozostanie już tylko jedno…

…zamknąć oczy…

… na zawsze.

Trzymam się jednak dzięki temu co noszę w sercu i…
oby nigdy mnie to nie opuściło…

Ktoś wreszcie dostrzegł we mnie Siłę i, że mając ją nic mnie nie złamie…
Mogę nie „latać” za wysoko w życiu ale to naprawdę nie o to w nim chodzi – rzecz jasna moim zdaniem.
„Moje” nie musi być na wierzchu a to nie jest równoznaczne z brakiem umiejętności walki o swoje. Nie czuję potrzeby udowadniania czegokolwiek i komukolwiek a to nie oznacza braku przebojowości…
Żyję i cieszę się tym życiem które mam…
Że brzmi naiwnie…?
Zależy czy się czegoś oczekuje, czy pozwala by czas robił swoje…może czasem lekko go poszturchując ;)
A czas robi swoje i daje mi coraz więcej…
Nareszcie jest mi poprostu dobrze…
I to właśnie jest dla niektórych nie do pojęcia…

:)


  • RSS