Miesiace leca blyskawicznie zamieniajac sie w lata… Ja wysylam Ci myslami kazdej nocy „Dobranoc” na ktore odpowiada mi cisza. Ty mi wysylasz maile i ja Ci ta cisze oddaje…

Chcialbym moc jeszcze kiedys Ciebie zobaczyc wlasnymi oczami, poczuc Twoja glowe na moim ramieniu, nasiaknac Twoim zapachem, uslyszec Twoj glos… Ale nie wiem co mialbym Ci powiedziec. Bylo by mi wstyd… Bo nie mam czym zablysnac. Tylko to zwykle zycie. Lzejsze, to fakt. Ale dalekie od szczescia.

W koncu to wszystko odmienie. Osiagne cos z czego moglbym byc dumny przed Toba. Bo i Ty powinnas miec powod do dumy, ze nie upadlem, nie poddalem sie tylko zyje pelnia zycia, godnie.

Mam wiec motywacje, mam i cel.

Wierze, ze jestes szczesliwa, ze spelniasz sie w zyciu. Przekopuje net w poszukiwaniu czegos o Tobie i cieszcze sie jak glupi srubka gdy cos w koncu znajduje. W pracy odnosisz sukcesy, awansujesz zawodowo, doskonalisz sie. Wspaniale! Masz pasje i zarobek w jednym. Malo kto ma tyle szczescia…

Tesknie. Jak jasna cholera…