2009-08-15 13:53:15 >>

Ile w nas...



Ile w nas dojrzałości by znosić, tolerować, starać się zrozumieć drugiego człowieka, który pojawia się w naszym życiu a później w sercu a który jest często tak skrajnie różny od nas samych?
Ile w nas woli walki o tego człowieka, o jego utrzymanie, gdy czyjaś droga życia wplecie się w naszą przestawiając, czasem doszczętnie, jakiś określony porządek rzeczy do którego zdążyliśmy już przywyknąć?
Ile jest w nas woli walki z samym sobą by odkrywając różnice między nami a innymi ludźmi samemu też się zmieniać, uczyć, stawać się bardziej plastycznym a nie tylko oczekiwać bezwzględnego dopasowania?
Ile jest w nas otwartości i czułości na nowe doznania a ile skostniałej niewrażliwości?
Ale czy sami nie oczekujemy tego od innych ludzi z naszego otoczenia, przypadkowych lub jeszcze nie poznanych?
Bywa, że z takiej walki wychodzimy poobijani, poranieni, skrzywieni, z wypaczonym obrazem rzeczywistości, ludzi, świata i wtedy zdarza się, że sykliwie cedzimy przez zęby - "Pieprzyć to wszystko... Wszyscy się pieprzcie...!"


Tak tylko sobie marudzę... Jak zwykle ;)



skomentuj (0)