…przemykają kobiety lecz nie moje, nie dla mnie one. Kołyszą krągłymi biodrami w takt uderzeń mego serca… Pulsujące oddechem persi zapraszają do frywolnych fantazji, które snuję w ukryciu moich powiek. Gdyby wiedziały o tym, pewnie zabrakłoby na moim policzku miejsca dla kolejnych razów. Ja jednak, niczym myśliwy, łowię ich zapach, który jakby w rekompensacie za to co nie osiągalne, rozwiewają za sobą i w okół. Tylko tyle mogę mieć, tylko tyle mogę im niezauważenie zabrać…

…tyram jak wół…a nawet jak półtora wołu więc moja obecność jest wyjątkowo sporadyczna ale dzięki temu nabedę w niedługim czasie nowego comka i wtedy będę mógł się rozpisywać do woli. Mimo tego iż czuję się z wyglądu jak coś gorylopodobnego (przygarbienie, łapy aż do ziemi) to jednak mam powody do radości bo okazuje się, że jest parę osób które pamiętają o mnie :)  Dzięki temu w tym moim wiadrze na szarą treść coś się pozytywnego dzieje….

…do 3 razy sztuka, może z pomocą worda pozbędę się kłopotu z wpisem… Tylko, że teraz to juz nie wiem o czym pisać…ale bez narzekań.

Dzisiaj zrobiłem najgłupszą z możliwych rzeczy – nie poszedłem do pracy. Dostanie mi się pewnie za to jak diabli ale tak się spłukałem, że nie mam nawet na bilet a tu jeszcze leje jak z cebra… Nie mam parasolki i w bucie, w podeszwie dorobiłem się dziury giganta, która zaczęła działać jak pompa ssąca wodę do mojego buta – niech to szlag! Wypłata dopiero za tydzień więc jeśli dalej będzie padać….

W piątek miałem urodziny…też mi święto. Mierna to radocha, że kolejny roczek stuknął… Siwiejąca główka, zmarszczki na twarzy…i się człowiek za młodymi dziewczynami zaczyna oglądać… Tak, to bez wątpliwości postępujący proces starzenia…no i do tego to moje na rzekanie… :)

Siedzę tak w kaff i się zastanawiam :
- Chłopie,co ty wyprawiasz…? 28 na karku a robisz z siebie dziada…?

A może trzeba mi się tak zwyczajnie zakochać, ogłupieć, zapomnieć…hm, w sumie czemu nie? Tylko w kim? Może jakaś podpowiedź…?
- lat 28, 179 wzrostu, 86 kg wagi, normalnej budowy ciała, cera lekko śniada, czane włosy, trochę marudny. Generalnie zaradny w domu i w życiu, lojalny, wierny, bez nałogów…na dorobku…
Więc jak?
Błagam o delikatną krytykę, wyrozumiałość dla mojej ( chwilowej ) desperacji…

Z granatu nocy
Pełnego gwiazd

Zerwana pragnieniami

Spadłaś

Na dno głębi

Moich oczu
I każdy

Kto spojrzy

W źrenic otchłanie

Dostrzeże tam

Migocące skry
Ciebie


-tragicznie zmarłej
Małgorzacie Przepiórskiej… Nigdy o Tobie nie zapomnę…
nigdy.

…obym nie zapeszył. Coś się chyba odkorkowało w moim blogu i niech już tak zostanie…
Człowiek w swoim egocentryźmie czasem przekonany jest wręcz święcie, że tylko jemu coś tam w taki a nie inny sposób a tu proszę, całe mnóstwo tak samo myślących, czujących ludzi. Różnice wynikają jedynie ze sposobu przekładania swoich myśli na słowo pisane.
Z jednej strony wspomniany fakt daje sporo ulgi bo nie jest się odosobnionym w postrzeganiu w określony sposób świata, ale z drugiej strony oznacza to, że wiecej osób dręczy ten sam cholerny problem!
Blog jest, okazuje się, w miarę skutecznym lekarstwem na różne życiowe „kwiatki” i to nie tylko przez wypisanie się ale też i przez to, że to jeden z,  moim zdaniem,ciekawszych sposobów na znalezienie pomocnej a przynajmniej przyjaznej dłoni. Dobrze jest mieć świadomość, że choć trafia się wredne oszołomstwo, to jednaknie brak i tych którym nasz los nie jest obojętny…

…stanie sie cud i mój wpis utrwali się. Ściska mnie z nerwów kiedy pomyślę ile wpisów trafiło w próżnię, przepadło w wyniku nawet nie wiem czego… Staram się odtworzyć z pamięci tamte dawne myśli i w większości przypadków pozytywny skutek to daje lecz brak w tym tego najważniejszego: spontaniczności…
Ostatnio trochę chorowałem i zawaliłem mocno robotę a teraz muszę to nadrobić. Pracuję od 8 do 21-22 i kiedy wracam do domu mam czasem już dosyć wszystkiego. Podpieram się nadzieją, że odreaguję w kaff czy to pisząc bloga, czaterząc. Kaff jednak już zamknięta…
Pragnę freszu bo inaczej moje betonowe niebo zmiażdży mnie natłokiem moich własnych zwiewnych pragnień. Jedyne co teraz i w ogóle mam za nadzieję to moja serdeczna przyjaciółka z netu – Kaśka i ten blog właśnie.
Nie znoszę marudzić, biadolić ale dziś to kiepsko ze mną jest… Prześpię to wszystko i jakoś będzie…

..no coś ten blog.pl mi nawala bo wpisy nie wchodzą na stronę!

Mam tyle roboty, że rąk mi juz brakuje a do tego chyrlam jak jasna cholera. Choróbsko chwyciło i nie ma zamiaru odpuscić.
Jestem wprost urzeczony postawą moich znajomych, którzy nie raczą się zaiteresować czemu gdzies wsiąkłem…niech ich szlag! Wszysto jest super kiedy gdzieś się kręcę i mam przy sobie kasę…ale kiedy ja potrzebuję tylko zwykłej pamięci…Siedzę w tych swoich zafajdanych czterech ścianach i się wkurzam na wszystko a najbardziej na samego siebie za to moje głupie frajerstwo! No tak, co ja sie czepiam! Przecież mam tak wyśrubowane wymagania, że co ja sobie w ogóle wyobrazam?! Jakiejś durnowatej pamięci zachciało się kretynowi jednemu! Wrrrr…. Czy mozna jeszcze na kimś polegać, na jego bezinteresowności?
To chyba pytanie retoryczne…
Śpijcie dobrze moi „przyjaciele”…

Kiedy trafi się dzień w którym wszystko wydaje się być za trudne, lub zwyczajnie brakuje mi sił by przez coś przebrnąć potrzebuję jakiejś odskoczni. Może nią być cokolwiek ale najbardziej skutkuje taka metoda:
W swoim pokoju kładę się na łóżku i pozwalam wyobraźni pracować….
Jest noc, leżę na łące która nagrzana za dnia słońcem teraz oddaje przyjemne ciepło, lekki powiew orzeźwia umysł a ja patrzę w rozświetlone miliardami gwiazd niebo. Myślę o tym ilu ludzi w tym samym momencie też oddaje się podziwianiu nocy. Wielki granatowy płaszcz nad miliardami głów jako zwiastun nowego dnia który może okaże się lepszy od poprzedniego…może.
Otwieram oczy i patrząc w sufit nadal widzę nocne pełne gwiazd niebo…, niebo z betonu.

Najpierw długo się zastanawiałem nad tym czy dobrze zrobię wydając swoje myśli pod publiczną ocenę…ale w sumie co mi tam? Tylu wcześniej i licho wie ilu później.
Może to potrzeba kontaktu z ludźmi, bo gdy tak w czterech ścianach przeżywam sam siebie to coś dzieje się nie tak… Gdzies się chowam,milczę… Cóż, milczenie to raczej kiepski pomysł by coś w sobie, we własnym życiu zmienić i może to jest odpowiedź na moje własne pytanie?


  • RSS